Czy płacić za żłobek w czasie pandemii?

Analizowane zagadnienie zostanie ograniczone do żłobków i przedszkoli niepublicznych, które prowadzone są przez osoby fizyczne lub prawne, a nie organy samorządu terytorialnego.

Punktem wyjścia w tym trudnym czasie będzie zawsze umowa zawarta przez rodziców ze żłobkiem czy przedszkolem. Zamknięcie tych placówek spowodowało, że małe dzieci muszą zostać pod opieką rodziców. Placówki nie świadczą w tym czasie swoich usług z powodów od siebie niezależnych, mimo że pozostają w gotowości, aby takie usługi świadczyć.

Przedstawię możliwe rozwiązania sytuacji, w której znaleźli się
rodzice oraz właściciele placówek niepublicznych.

W pierwszej kolejności zawsze, nie tylko w czasach pandemii, należy podejść do sprawy z chęcią do negocjacji. Sytuacja jest o tyle nadzwyczajna, że umowy zapewne nie stanowią o tym, jakie rozwiązania należy zastosować, kiedy żłobek czy przedszkole przymusowo został zamknięty z powodu pandemii. Strony umowy winny spróbować się porozumieć w kwestii odpłatności czesnego, ponieważ obu stronom zależy na utrzymaniu placówki. Jednak rodzice często mają mniejszy przychody lub nie mają ich wcale, a zostają z dziećmi w domu i nie chcą płacić całego czesnego, natomiast właściciele żłobków mają stałe koszty, które muszą ponosić, aby placówka przetrwała (kadra, czynsz, media, itp.). W mojej ocenie, solidarnościowym i sprawiedliwym rozwiązaniem jest, aby rodzice uiścili połowę czesnego za okres zamknięcia placówki. Przy czym zaznaczyć należy, iż zgodnie także ze stanowiskiem Prezesa UOKIK, nie ma w ogóle podstaw by w tym czasie pobierać opłaty za wyżywienie czy zajęcia dodatkowe prowadzone przez placówkę.

Co natomiast w sytuacji, gdy strony nie dojdą do porozumienia? Krótka odpowiedź na to pytanie brzmi: sąd. Natomiast, długą odpowiedź znajdziecie Państwo poniżej.

Idealnym rozwiązaniem wydaje się art. 475 k.c. (i dalszy 495 k.c. mówiący o konsekwencjach wygaśnięcia takich umów), który stanowi, że w sytuacji, gdy jedna ze stron nie może spełnić swojego świadczenia z przyczyn od niej niezależnych, to umowa wygasa. Przenosząc to na grunt rozważanego zagadnienia, żłobek czy przedszkole nie może świadczyć swoich usług z powodu pandemii i decyzji organów wykonawczych Państwa o zamknięciu tych placówek. Wydawałoby się, że rozwiązanie idealnie pasuje do omawianej kwestii. Jednak, orzecznictwo i komentatorzy są zgodni, iż przeszkoda, która powoduje niemożność świadczenia usług przez żłobek czy przedszkole musi być zupełna i trwała. O zupełności możemy tutaj mówić, ponieważ placówki w ogóle, w żadnym zakresie nie świadczą aktualnie swoich zadań. Natomiast, przeszkoda pandemii wirusa w żadnej mierze nie może być uznana za trwałą. Stan ten minie, prędzej czy później, jednak placówki te zostaną otwarte i będą chciały dalej świadczyć swoje usługi na podstawie zawartych umów.

Wracając zatem do odpowiedzi krótkiej, czyli droga sądowa. Tutaj do dyspozycji mamy powszechniejszy i bardziej pojemny przepis mówiący o nadzwyczajnej zmianie stosunków (art. 357¹ k.c.). Sąd może zmienić umowę stron o świadczenie usług przez żłobek i przedszkole z powodu pandemii, która niewątpliwe jest nadzwyczajną zmianą okoliczności i będzie brał pod uwagę zasady współżycia społecznego oraz interesy obu stron. Wydaje się więc, że każda umowa będzie rozpatrywana oddzielnie i sądy będą brały pod uwagę sytuację każdego rodzica i każdego właściciela placówki. Zaznaczyć należy, że nie ma obecnie jeszcze żadnego orzeczenia sądu w takim stanie faktycznym. Wydaje się jednak, że rozstrzygnięcia będą salomonowe.